Forumowe Odgrywanie Roli

  • Eja ludu, taka propozycja, forum przycichło, a coś musi się dziać, przy okazji ja to uważam za ciekawą zabawę. Proponuję przyjaciele grę. Zasady są proste. Każdy jest kimś w tej historii, post - ich akcje i kwestie, chociaż parę linijek, tyle chyba dacie radę? No, też ważna rzecz, załóżmy ziutek zada pytanie - no to se nie może wymyślić, co mu kto odpowie, tylko inny ziutek musi przyjść i mu odpowiedzieć. No i ostatnie - postarajmy się prosto, by nam ludzi nie zabrakło i bez komplikacji, takich jak walka na przykład. Pozwólcie, że ja zacznę, może wam się spodoba pomysł.


    *Jens wchodzi do obszernej, jak na lokalne warunki, chaty, służącej za karczmę. Otrzepując śnieg z butów zdejmuje czapkę, patrzy w poszukiwaniu wygodnego miejsca. W końcu siada w rogu z dobrym widokiem na gospodę. Jest najwyżej paru gości, których twarzy nie kojarzy. Przez chwilę szuka czegoś, po czym wyjmuje fajkę i pykając z niej pewne zioła relaksuje się na ławie, patrząc jednym okiem na drzwi*

  • *Jens chwilę przygląda się nowoprzybyłemu, odprowadzając go wzrokiem. Po chwili z jego kąta po karczmie rozchodzi się głęboki, ciepły głos*

    Karczmarzu! Piwa! *zawiesił na chwilę głos, po czym dodał* Dwa piwa!

  • Dzięki karczmarzu, trzymaj, to za piwo *Jens położył dwa srebrniki na stole i przesunął je w stronę karczmarza* a co do pytania... Powiedzmy, że jesteśmy podróżnymi. *mówiąc to położył dodatkowo złocisz na stole, przesuwając go w stronę Rudolfa nieznacznym ruchem*

  • *Rudolf jednym przeciągnięciem ręki zbiera wszystkie trzy monety i spogląda na przybyszy poważnym wzrokiem* Tylko bez burdy mi tu, jasne? *Mówił to ściszonym głosem, by nie zaniepokoić reszty gości. Wyprostowuje się, po czym odchodzi w stronę szynkwasu*

  • *patrzy Adolfowi głęboko w oczy* Co nazywasz zadupiem? Ja po drodze widziałem wiele budynków, port, a według mej wiedzy - osada ma prawa miasta. Może faktycznie nie duże, ale miasto. Przynajmniej tak wygląda. Ale nie oceniam, może pochodzisz z dalekich miast Cesarstwa? *wypowiedział ostatnie zdanie jakby bardziej do siebie, po czym zaprosił gestem Jorgena i wrócił do pykania fajki*

  • *całkowicie nie zwracając uwagi na myśliwego Jens podsunął kufel Jorgenowi* To ponąc stąd ma ruszyć karawana, tylko dwa dni, a ja nie widziałem nawet jednego kupca szykującego się do wyjazdu, ani w karczmach, na nadbrzeżu *pociągnął łyk z kufla i ździebko zasępił się*

  • *przegryzając kawał wołowiny,mówi* O ile wiem jak ostatnio przynosiłem skóry norek, to kręcił się tu jakiś kupiec z Aserai, ale mówił że za drogo i nie kupił.*kicha* a jeśli chodzi ci o hołotę to jeden z nich siedzi w rogu, nabulgocony że chocho szkoda gadać!.