Sturgia

  • Sturgia

    [Inspirowane wikińskimi państwami wczesnośredniowiecznymi]

    Wstęp

    Sturgia jest jednym z królestw Calradii obejmującym duże tereny na północy kontynentu. Kraj ten ma nieprzyjazny, zimny klimat i trudną sytuację społeczną. Rozdarty pomiędzy pięć ludów, choć od dawna przenikających się, wciąż grubą linią znaczą różnice między sobą. Również w przypadku religii kraj podzielony jest pomiędzy dwa dominujące wyznania - Makeryzm i Jormyzm. Mimo ciężkich klimatów, a może właśnie dlatego Sturgia jest państwem twardych ludzi, różnych bogactw oraz mocnego alkoholu.

    Ludy Sturgii



    Wstęp

    Sturgię zamieszkuje zasadniczo pięć ludów. Pochodzenie wszystkich pięciu jest do końca nieokreślone, jednakże jedna, czy dwie kroniki w najstarszych Cesarskich bibliotekach wspominają "Na niezamieszkane, mroźne Północne skraje lud dziwny przybył. Łodzie [ich] były podłużne acz wąskie, ich właściciele wysocy, tędzy, o jasnych włosach. Również ich język, również ich obyczaje zupełnie inne, na co wniosek nasuwa się, iż pochodzą z daleka. Mróz niby się ich nie ima, śnieg im nie przeszkadza." Same Pięć Ludów Północy bierze swe nazwy od nazw domen pierwszych Jarlów, którzy w swym języku nazwali swe pięć państw. Różnice między tymi ludźmi polegają na rozłożeniu akcentów, pojedynczych słów oraz tradycji oręża, którym nazwany jest lud.

    Ludzie Miecza

    Lud Miecza (Svardowie) zamieszkuje zachodnie wybrzeże królestwa - krainę o klimacie najłagodniejszym. Pozwala to na uprawę mniej wytrzymałych roślin (przynajmniej w porównaniu do reszty kraju), również na rejsy przez cały rok - Zatoka Mieczy oraz fragment północnego wybrzeża półwyspu Svärd. Przez oba te czynniki handel z dalekimi i bliskimi sąsiadami jest najłatwiejszy, a przez to najpowszechniejszy. Cały region jest zamieszkany przez Makarystów, a oprócz samych Svardów występują również małe społeczności Norrów oraz Calradian Zachodnich. Varcheg - stolica regionu i państwa - jest siedzibą rodu Lokienssonów. Jak wskazuje ich nazwa ich tradycją jest miecz - specjalizują się w jego wyrobie i użytku przez zarówno pieszych, jak i konnych. W przeciwieństwie do reszty kraju tutaj miecz nie jest bronią szlachecką - często można spotkać w ręku zwykłego Svarda.

    Ludzie Łuku

    Ludzie Łuku - Bagowie - zamieszkują zachodnio-środkową część kraju, będąc jedynymi sąsiadami Svardów. Klimat wciąż jest w miarę łagodny jak na standardy Sturgii, jednak tutaj morze (poza wąską linią brzegową) zamarza zimą, a temperatury skracają okres rolniczy o trzy-cztery miesiące w porównaniu do zachodnich sąsiadów. Handel zarówno morski, jak i lądowy również się tu odbywa, jednak na mniejszą skalę. Bage to przede wszystkim kraina lasów, a zatem drewna, futer, skór i mięs. Na stołach o wiele łatwiej znaleźć różnorodność w pożywieniu, w garderobie porządniejsze ubrania, a w architekturze trwalsze i większe budynki. Nadmorski Balgard jest siedzibą rodu Eetvartsonów oraz stolicą religijną Makarystów dalekiej północy. Oprócz Makarystycznych Bagów spotkać można tu przygraniczne społeczności Battan. Łuk - tradycja Bagów - jest zarówno orężem wymuszonym przede wszystkim środowisko. Pokłady metali są tu o wiele mniejsze, niż w innych częściach kraju, a polować o wiele łatwiej jest z łukiem. Wielu szlachciców szkoli się w użyciu najróżniejszych rodzajów łuków, jakie napotkali Sturgowie i wszystkie je można tu kupić.

    Ludzie Tarczy

    Skoldowie zamieszkujący wybrzeże centralnej Sturgii żyją w raczej nie sprzyjającym uprawom klimacie wysokich drzew iglastych, śniegów przez dużą część roku i zamarzających wód, w tym morza. Krajobraz Sköldu pokrywają wzgórza i pojedyncze szczyty bogate w żelazo. W zasadzie jedyne prace rolne, jakie można napotkać w tym regionie, to wybrzeże, gdzie mimo, że mroźne, morze łagodzi lekko klimat oraz południe, gdzie przy granicy z Oksami jest trochę cieplej. Region żyje raczej z handlu wewnętrznego - kupcy Svardzcy przybywają by kupić żelazo, broń, czy inne lokalne towary, by za jeszcze większą cenę sprzedać je w sąsiednich krainach, czy za granicą państwa. Mimo, że jest to region w centrum kraju, i raczej Jormistyczny, spotkać można tu wielu Makarystycznych Vlandów, czy Battan - właśnie ten region został wybrany na kolonię karną w czasie wojen z Vlandami i Battanami. Stolica regionu to Omor, będący jednocześnie siedzibą rodu Torbjornów. Tradycją lokalną jest tarcza - tutaj służąca nie tylko by zasłonić się przed ciosem, ale często będąc samodzielnie bronią lokalnym wojom. Pochodzenie tej tradycji jest niejasne i przyjmuje się, że tak po prostu ktoś zadecydował w przeszłości.

    Ludzie Topora

    Oksland - ziemia Ludzi Topora - leży na wschodnich krańcach królestwa, będąc prawdopodobnie najostrzejszym pod względem klimatu, najzimniejszym oraz bardzo zróżnicowanym pod względem terenu księstwem w królestwie. Na zachodnich krańcach krainy znajdują się góry - bogate w surowce kopalne i gęsto porośnięte przez lasy - oddzielające ją od reszty państwa. Idąc dalej na wschód trafia się na tereny stepowe i niejasną, ginącą w trawach granicę z nomadami. Oksowie uważani są za raczej dziwaków wśród Ludów Północy. Żyją głównie w górskiej części krainy utrzymują się z handlu rudami metali takich jak żelazo, miedź, czy srebro oraz z eksploatacji lasów na zboczach gór - źródeł wytrzymałego i cennego drewna. Mimo, że większość mieszkańców tej krainy żyje w Górach Krańca Rozsądku, tak istnieje społeczność Stepowych Sturgów, czy jak zwą siebie - Hevosten Ihmiset. Prowadzą głównie koczowniczy tryb życia (z wyjątkami, takimi jak wioski wkopane w ziemię, by osłonić się przed wiatrem) hodując konie. Końmi tymi czasem handlują z sąsiednimi Vaegami, czy resztą Strugii. Poza Jormistycznymi Oksami i Hevosten Ihmiset nie żyją na tych terenach inni Sturgowie, czy imigranci. Stolica regionu i siedziba Helgissonów znajduje się w górskim Tyal. Choć nie dokońca dla Hevostenów, tradycją jest topór - wygodne narzędzie mogące służyć do wyrąbu lasów, czy jako pomoc przy górskich wspinaczkach i jednocześnie śmiertelna broń. Szlachta nierzadko woli topory od mieczy, kowale trudnią się wyrobem i zdobieniem najwymyślniejszych ich odmian, spośród których powszechnie, poza Okslandem, zadomowiły się takie jak toporki miotane, czy wielkie topory i halabardy przeciw kawalerii.

    Ludzie Włóczni

    Nad wielkim słonym jeziorem Morzem Argoron, na południe od Skoldów, stanowiąc granicę z cesarstwem żyją Spjutowie. Ziemia Ludzi Włóczni jest pokryta polami na bardzo łagodnych wzgórzach, czasami pokrytych również lasami. Klimat tutejszy można przyrównać do tego, w którym żyją Skoldowie. Żyjący na południowych krańcach Spjutowie trudnią się przede wszystkim wydobyciem soli z okolic Argoronu, pozostali zazwyczaj zajmują się rolnictwem i handlem. Z tego regionu pochodzi jedna z lepszych pod względem czystości soli, na której handlarze mogą dużo zarobić. Południowe krańce księstwa - granica z Cesarstwem - zamieszkana jest przez większe i mniejsze społeczności Centarów i Battan, głównie wyznawców Makaryzmu. Mimo bliskości Północnego Makaryzmu, większość Spjutlandu i tak czci Jorma. Siedzibą lokalnego rodu - Bjornssonów - oraz stolicą jest starożytne Varnovapch, jako jedyne spośród miast Sturgii założone jeszcze przez Cesarstwo. Tradycją Spjutlandu jest włócznia - oręż prosty i efektywny przeciw jeźdźcom Centarskim, zwierzynie, piechurom Cesarstwa, czy niegdyś innych Sturgów. Jest on również łatwy w produkcji, przez co można wyprodukować duże jego ilości w stosunkowo krótkim czasie przy ograniczonym dostępie do żelaza, czy stali. Choć nie wynaleziono tu żadnych nadzwyczajnych i niecodziennych typów tego oręża, dużą popularność od uzyskania dostępu do metali sąsiednich księstw święcą glewie.



    Sytuacja polityczna Sturgii

    Aktualną sytuację (przynajmniej tą zagraniczną) Sturgii można określić jako wygodną. Sąsiedzi albo nie są w stanie atakować, albo nie mają w tym interesu. Vlandia - największy rywal Sturgów - leży w gruzach wojen na północy, a te są przysypywane nowymi - coraz większe grupy w kulturach królestwa skłaniają się ku buntom. Battania również nie jest w stanie wytworzyć zagrożenia, po tym, jak kolejne plemiona odmawiały posłuszności koronie, pozostawiając Battanię jako tylko dokument i nazwę. Dwaj więksi sąsiedzi - Cesarstwo oraz Khanat są zajęci walkami między sobą, również nie tworząc zagrożenia Ludom Północy.


    Zupełnie inaczej mają się sprawy wewnętrzne w kraju. Odkąd Ragnarr Agnarrsson z Lokienssonów przejął władzę po ojcu zakończyły się wojny i wojenki z sąsiadami. Kung próbuje odbudować kraj, kolonizować nowe tereny oraz zasiedlić ponownie te wyludnione. Tym działaniom sprzeciwia się wielu ludzi twierdząc, że należy skończyć z wrogiem raz i na zawsze, a są to ludzie zazwyczaj starego pokolenia. Wśród tychże są dwaj Jarlowie - Ludów Tarczy i Topora, wielu mniejszych ziemiodzierżców, dowódców i wojowników, a opór, jeśli odpowiednio nie złagodzony, może w każdej chwili przerodzić się w bunt, zamach, czy inną próbę zmiany władzy. Po drugiej stronie barykady - osób pokojowych - stoją Kung, Jarlowie ludów Miecza, Łuku i Włóczni, czy ogromne tłumy ludzi zmęczonych wojną, również gotowych rozpętać rebelię, gdy nastąpiły by kolejne wojny. Sytuacja wewnątrz państwa jest dość napięta i wystarczy mały nieostrożny ruch, przez który struna pęknie, a dźwięk obudzi krwiożerczą bestię.

    Władca Sturgii

    Ragnarr Kung Sturgii, Jarl Varcheg i Ludzi Miecza, Pierwszy Żeglarz, potomek legendarnego Lokiena, przywódcy pierwszych osadników tej ziemii. Urodzony w 1101 roku Drugiej Ery, jako syn Agnarra syna Joakima, ochrzczony w wierze Makara Wielkiego Zbawcy. Przeżył już 22 wiosny, pamięta Wojny Agnarra, w czasie których się wychowywał w większości bez ojca, otoczony przez matkę i opiekunów. Człowiek twardych rządów, pewny swych akcji, jednakże dążący ku odbudowie i pokojowi. Stoi przed nim jeszcze wiele lat władzy i wyzwań. Teraz stoi przed pierwszym, jednym z większych, jakie przyjdzie mu prawdopodobnie przeżyć - odbudować kraj i rozbudzić ducha handlu i rozwoju w duszach jego ludzi.

    Historia Sturgii

    Początek

    Historia Sturgii (ta znana, nie będąca legendami), jak każdego państwa nie licząc Khuzaitów, zaczęła się od podbicia przed Cesarstwo dawno, w około 690 roku Pierwszej Ery. Dziki kraj - niechętnie rozwijany i podbity raczej dla prestiżu i zakończenia lokalnych wypraw łupieżczych - był prowincją cesarską przez nie całe 300 lat, do 1 roku Drugiej Ery - Wielkiego Rozpadu Cesarstwa. Wraz z nim Prowincja Północna rozpadła się pomiędzy pięć ludów Sturgii.

    Tid för Plundring

    Był to dobry czas dla tych, którzy żyli nad morzem - wielu szlachciców organizowało bandy ruszając na wybrzeża dzisiejszej Vlandii atakując tamtejsze małe królestwa, nie będące się często w stanie obronić, czasem nawet przejmując część ziemi i tworząc własne osady i domeny, niezależne od poprzednich panów. Dla tych jednakże, którzy nie mieszkali nad morzem też była opcja - wyprawiali się oni w głąb lądu ku osłabionemu Cesarstwu, by tam łupić dawnych suwerenów, jeszcze bardziej przy tym ich osłabiając.


    Tak przez kolejne pięć wieków Sturgowie rozwijali się, bogacili się, kolonizowali swe dzikie lasy i wzgórza budując potęgę i coraz większe waśnie między pięcioma Jarlami Sturgii przewodzącymi pięciu ludom. W tym samym czasie, gdy te problemy Ludów Północy rosły, Vlandowie i Cesarscy skorzystali z chwili odpoczynku, wzmocnili się. W przypadku Vlandii częsciowo połączyli, wyparli lub zasymilowali lokalne księstwa Sturgijskie. W pewnym momencie Sturgom nie opłacało się już napadać innych ryzykując straty i kusząc do inwazji na ich ziemie. Tak oto w 526 roku Drugiej Ery wyruszyła Ostatnia Wyprawa z Varcheg. Trafiła ona w okolice Hartharu, by łupić i plądrować. Po trzech dniach od lądowania zaskoczeni najeźdźcy zostali prawie całkowicie wyrżnięci przez dużo większe i dobrze wyposażone siły Vlandyjskie. Na dwie setki wojów, które wyruszyło, powróciło nie więcej niż 30, akurat tyle, ile wystarczyło, by przekonać braci i siostry na północy, że oto Tid för Plundring (Czas Plądrowania) zakończył się.

    Tiden för Enande

    To wydarzenie wstrząsnęło dotychczasowym systemem, zagroziło inwazjami od teraz silniejszych sąsiadów, upadkiem bogactwa. Tak zaczął się Tiden för Enande (Czas Zjednoczenia). Jarlowie pięciu ludów spotkali się w świętym lesie Prästskogar, by uniknąć bójek lub rozlewu krwi. Pomysłów było kilka. Jedno z plemion zaproponowało dyplomatyczną ugodę - to jednak zostało wyśmiane. Inne propozycje nie miały większego powodzenia. Pojedynki o przewodnictwo, ugody, unie personalne - to wszystko nie miało poparcia więcej, niż dwóch plemion. Ostatecznie, po tygodniu obrad wiec postanowił - niech wygra najsilniejsze plemię.


    Jarlowie powrócili, a ich kraje zaczęły gotować się do walki. Pierwsi wyruszyli Haaraldr Lokiensson, przywódca Ludu Miecza oraz Njord Helgisson, wódz Ludu Topora. Obu czekała ciężka walka. Haaraldr najechał na graniczących z nim Ludzi Łuku, z którym walczył dwa lata. Jego armię wciąż i wciąż męczyła wojna podjazdowa, póki nie zdobył ich stolicy - Balgardu. Njord nie miał tyle szczęścia z Ludem Tarczy, po wielkiej bitwie o Ormor i wielkich stratach obu stron musiał wycofać się jako przegrany, razem z resztkami swojej armii. Niedługo potem najechany przez Ludzi Włóczni przegrał pod Tyal. Tak w roku 531 Drugiej Ery na Sturgijskiej arenie pozostało trzech graczy. Lud Tarczy, który nie był w stanie po wyczerpującej wojnie z Njordem stawić czoła żadnej z pozostałych armii, postanowił przyłączyć się do innego plemienia bez walki. Wybór Jarla Ormoru padł na Lokienssona i ludzi Miecza, gdyż wydawali się oni silniejsi, oraz nie dzieliły ich wcześniejsze walki z Ludźmi Włóczni. Wtedy nastał krótki przestój. Nastała długa zima, wielu starców i mędrców mawiało "Zima, jakiej nikt jeszcze nie widział!", kapłani mówili "Bogowie chcą, byśmy i my, i oni odpoczęli od wzajemnej rzezi!", a i oni nie jedyni mawiali, jednakże zbyt dużo było tych porzekadeł tej zimy, by wszystkie przytoczyć.


    Zima ta trwała długo, dość długo, by dokładny czas jej trwania ugrzązł, a następnie utonął w bagnie domysłów, bajań i opowiastek. Grunt, że długa była. Po srogiej zimie były roztopy. A śniegu było dużo. Wiele miejsc zamieniło się w małe bagna, rzeki, lub małe jeziora mocno utrudniając podróże, handel, pracę i, a może przede wszystkim wojnę. Gdy tylko śniegi zaczęły topnieć wielu ludzi rwało się do walki, ale oba obozy wiedziały, że więcej wojów potopi się na mokradłach, niż w faktycznej walce. Tak więc czekano kolejne dni. W końcu trochę powysychało, na polach zaczęły się pierwsze siewy, a w obozach zaczął się ruch. Ludzie Miecza, Łuku i Tarczy pod wodzą Haaraldra Lokienssona z ogromną armią, zdolną, by nawet najechać i splądrować najwspanialsze twierdze cesarstwa. Naprzeciw nim wyszedł wódz Ludzi Włóczni, Ake Bjornsson razem z armią, niewątpliwie mniej imponującą, składającą się z Ludzi Włóczni i Topora. Ci drudzy zresztą długo też nie wędrowali z Ake, gdyż usłyszeli o powstaniu na ich ziemi, zrywie zwierza, który udał ostatni dech, a potem rzucił się na zaskoczonego wroga. Co by nie mówić o tym zagraniu politycznym, Njord uznany został za niehonorowego, łamiąc ustaloną w Prästskogar zasadę silniejszego w tej wojnie. Tak oto Jarl Varnovapch, wódz Ludu Włóczni, zdobywca bogactw południa, weteran znalazł się w potrzasku. Idąc dalej na Ormor stawi czoła trzy do czterokrotnie większej armii, wracając do Tyal natknie się na Ludzi Topora, gotowych do długiej wojny partyzanckiej. Do domu nie miał jak wrócić, bo albo złapały by go siły nadciągające z wschodu, albo rozszarpaliby go jego właśni ludzie. Postanowił jednak stanąć do walki i polec w bitwie, by stanąć do bram Krainy Wiecznych Łowów jako godny człowiek.


    Był rok 532 Drugiej Ery, siewy już się kończyły, armia Jarla Varcheg dotarła do osady Stenhus, jednego z osiedli granicznych między Ziemią Tarczy, a Ziemią Topora. Dalekie zwiady meldowały o ufortyfikowanej pozycji na wschód od osady, prawdopodobnie z armią Ake Bjornssona w środku. Meldowały również, że są sami, nie ma z nimi Ludzi Topora. Haaraldr nie wiedział, o buncie, ani nie słyszał plotek, jednakże domyślał się, co mogło się stać. Postanowił wyruszyć następnego dnia. 12 Czerwca według cesarskiego kalendarza doszło do bitwy. Poległo wielu po obu stronach, mimo wielokrotnej przewagi sił Haaraldra nie zdołał on zdusić oporu Ludzi Włóczni w pierwszych etapach bitwy. Mimo przeciwności, nie zagłębiając się w szczegóły bitwy, powiedzieć trzeba, że obie armie zostały przerzedzone, jednak zwycięstwo było w rękach Jarla zachodu. Pan na Varnovapch skapitulował, proponując rokowania w Prästskogar.


    W krótce do świętego lasu zjechali się wodzowie Pięciu Ludów Północy i zaczęto rokowania. Trwały one do 3 lipca według kalendarza cesarskiego, a jego ustalenia zakończyły Tiden för Enande. Ludy Północy złożyły hołd Lokienssonowi, ich terytoria sprzed wojny ustanowiono jako prowincje królestwa, gdzie Jarl miał być zarządcą w imię króla. Również ci Jarlowie mieli utworzyć radę królewską, która od tamtego czasu decyduje o losach państwa. Wtedy też wydzielono urząd Jarla Varcheg jako Kunga Sturgii, pierwszego wśród równych Jarlów.Traktat z Prästskogar  miał wiele jeszcze innych punktów, które stanowią prawo i porządek rzeczy do dziś.

    Fredstid

    Tak zaczął się Fredstid - Czas Pokoju. Wojowie wracali do swoich domów, robotnicy zabrali się do naprawy szkód wojennych, kupcy do handlu, wszystko wróciło na swoje miejsce, na tyle, na ile mogło. Taki okres historii przydarza się każdemu społeczeństwu, które w bardzo krótkim czasie doznaje bardzo dużych zmian. To czas, gdy ludzie muszą przyzwyczaić się do nowych praw, warunków, by zwierzyna wróciła w dawne łąki i lasy, a te ostatnie rozsiały się ponownie po okolicy, odrastając i tworząc nowe tereny łowieckie, czy wyrębu drwa.Fredstid złożył się w czasie z odkryciem na zachodzie zamorskiego Balionu przez Vlandiańskich kupców w roku 546 Drugiej Ery. Wraz z przywróceniem starych i otwarciem nowych szlaków handlowych do Sturgii napłynęło wiele nowości - odkrycia i religia z Cesarstwa i Vlandii, przyprawy z Aserai i ziem daleko zza stepami Khuzaitów, które kupcy z tamtąd nazywali Georią, czy kulturalne osiągnięcia z dalekiego Cymru w Balionie.


    Po wielu latach rajdów i małych wojenek z resztą Calradii Fredstid był czasem zaistnienia w dyplomacji. Vlandowie oraz cesarscy dalej w pamięci mieli w pamięci obraz wojowniczego Sturga, który przybywał jedynie plądrować ich ziemie. Z takim wizerunkiem trudno jest handlować z sąsiadami, jeśli nie liczyć żyjących na północy Vlandii tuż przy granicy spokrewnionych z Sturgami Norrów. Pierwszym dyplomatycznym zmartwieniem Rady Jarlów było zagrożenie inwazją. Żądni zemsty Vlandowie, wciąż nienasyceni po odbiciu swych ziem z rąk pojedynczych osadników z Ludów Północy, a państwo osłabione, po Tiden för Enandezdawało się idealnym celem ataku. Posługując się zachodnimi praktykami, podpatrzonymi podczas rajdów, Haaraldr Lokiensson wiosną roku 534 Drugiej Ery, wysłał delegację-karawanę. Z dwoma sztandarami - Sturgijskim i oraz niebiesko-białym "Sztandarem Dyplomatów" - o dwóch poziomych pasach.

    Prowadzona przez Jarla Ludzi Łuku Eirikra Fjäderssona Pierwsza Karawana Północy - jak określili ją Vlandowie, gdy ją zobaczyli - przebyła długą drogę idąc z Varcheg aż do stolicy Vlandyjskiej Pravend. Nikt nie wierzył, widząc idących Sturgów, że są oni nastawieni pokojowo, jednak sztandar nakazywał im nie atakować. Król Vlandyjski na ten czas - Falk Eisernfaust - powitał dyplomatów jak nakazywała tradycja i prawo (z honorem i gościną, choćby odwiedzał Cię największy wróg), jednakże widać było, że w tym wszystkim sączy się z gestów i słów conajmniej nieprzyjaźn. Karawana drugiego dnia, w odpowiedzi na przyjęcie i ucztę obdarowała króla prezentami - sztabami żelaza i miedzi, bursztynem i belami płócien lnianych i konopnych. Ku zdziwieniu poddanych król nie odrzucił darów, lecz przyjął je z zadowoleniem. Według wielu historyków analizujących potem te wydarzenie, to prawdopodobnie one skłoniły Falka, by przyjąć ofertę paktu o pokoju, oraz umowę handlową. Tak otworzyły się pierwsze szlaki handlowe pomiędzy Sturgią, a resztą Calradii. Pierwsze towary północy napływające drogami morską oraz lądową stały się dość szybko obiektami pożądania. Żelazo i miedź były lepszej jakości, bursztyn był czymś zupełnie nowym, lnu zawsze było nie wystarczająco. Z czasem te towary trafiły okrężną drogą do Cesarstwa, a tamtejszy lud zażądał tych towarów więcej i więcej. Mawiało się nawet, że cesarzowa zapragnęła biżuterii i ozdób z bursztynem w takich ilościach, że import z "drugiej ręki" nie wyrobiłby, zmuszając cesarza do zawarcia paktu handlowego z Sturgią. Tego ostatniego nikt nie jest pewien, aczkolwiek jedno wydarzenie było faktem. To cesarz wyciągnął rękę w stronę Sturgii, nie odwrotnie.


    Sturgowie wkrótce zaczęli uzyskiwać ogromne sumy z handlu, wielu mieszczan, czy dawnych korsarzy postanowiło handlować, stare statki wojenne używano do transportu towarów, a jedyne co nie wyrabiało to produkcja. Mimo ogromnych obrotach po stronie zarówno producentów, jak i kupców, przemysł miał swój limit, a byli nim ludzie - zwyczajnie zabrakło rąk do pracy. Problem ten długo rozwiązywano, przez różne edykty, z których największy wpływ miał "Edykt o Pracownikach Zagranicznych" zezwalający imigrację i zatrudnianie tychże imigrantów przez Sturgów. Nikt początkowo nie spodziewał się, że przybędzie tylu pracowników, a poprzez "tylu" mam na myśli sytuacje, gdzie z przygranicznych wiosek większość lub wszyscy uciekli z perspektywą lepszego zarobku u sąsiada. Było to - jak na czasy i teren - zjawisko zadziwiające, jednak podziałało, zaopatrując przemysł w nowych robotników i pozwalając na szybszy rozwój.


    Wraz z tą falą imigrantów, otwarciem nowych szlaków oraz relacji dyplomatycznych przybyły również dwie inne fale - religijna i kulturowa, obie równocześnie. Pierwsza (religijna) była falą Makaryzmu. Wiara ludów Vlandii i Cesarstwa była już znana wśród Ludów Północy, jednak była ona wtedy wiarą wroga, niewielu ludzi czciło Makara, a jeśli, to po kryjomu. Teraz tak już nie było, a dodatkowo do kraju przybyli misjonarze i wspomniani już imigranci, którzy w większości również czcili Stwórcę. Dodatkowo nie można zapomnieć o równoczesnej, drugiej, fali kulturowej. Wraz z dywanami, metalami z południa, innymi odmianami drewna, czy nowymi narzędziami w dużych ilościach wielu Sturgów (w większości mieszczan klasy średniej i wyższej) zafascynowało się kulturą południa, a co za tym idzie - religią. Ta mieszanka doprowadziła do masowych nawróceń w większych miastach, a dalej, w krótkim czasie (zazwyczaj podaje się mniej więcej pół wieku) do nawrócenia około połowy populacji, co najmniej całych Ludów Miecza i Łuku.


    Mijały kolejne lata, kolejni Jarlowie przychodzili i odchodzili, do koła działy się wojny, mordy, a na północy trwał spokój. Przez wiele wieków na Sturgijską ziemię trafiali uchodźcy, czmychający przed wojnami południa i wschodu, a pojedynczy szaleńcy wyruszali za morze szukając dalekich lądów, które tak jak Balion przed laty, czekają na odkrycie przez Calradyjskich podróżników. Z czasem przyrost naturalny oraz imigracje przeludniły wsie i miasta, zmuszając Radę do wydania "Edyktu o Zasiedleniu Terenów Dzikich", który zezwalał grupom o odpowiedniej wielkości opuścić przeludnione osiedla i założyć, na wyznaczonych przez specjalne komisje terenach, nowe osady. Była to pierwsza fala osadnictwa w Sturgii.


    Te procesy - rozwoju, osadnictwa, eksploracji, nawracania - trwały długo, do około roku 974. Po czterech wiekach nastąpił koniec Fredstid . Początkowo nie wiedziano jak to się stało, magiczna bańka dobrobytu i tolerancji pękła, a wystarczyło jedno ukłucie igły.

    Dålig Tid

    Dålig Tiden har kommit - Nadszedł Zły Czas. Ponoć były to ostatnie słowa Kunga Haaraldra III Lokienssona. Zmarł on niespodziewanie w roku 978, w wieku zaledwie 39 lat, tuż po ukończeniu pełnoletności (W Sturgii 17 lat) przez jego syna Kettila. Wielu twierdzi, że była to intryga uknuta właśnie przez Kettila, który, jak mówi się, przynależał do Bractwa Mrocznego, będącym w dość dużym skrócie ksenofobicznymi fanatykami jormistycznymi, sprzeciwiającymi się władzy Jarlów czczących Makara. Śmierć Haaraldra III była o tyle dziwniejsza, że trzech innych Jarli Makarystów w radzie umarło w tym samym czasie, równie niespodziewanie, doprowadzając do władzy nowych, Jormistów. Nowa Rada szybko zniosła edykty dotyczących tolerancji, kolonizacji i doktrynie pacyfistycznej. Wojsko, którego tradycje zanikły przez czterysta lat pokoju, zostało dofinansowane, przeszkolone, powiększone. Wszystkich Makarystów, Perystów (jak nazywano ludzi hołdujących ogółem obcym stylom życia, zazwyczaj Cesarskiemu) i innych "odmieńców" zmuszano do nawrócenia, lub prześladowano. Wiele szlaków handlowych zerwano, szczególnie te, które prowadziły wgłąb Cesarstwa, czy Vladnii, a nietknięte pozostały tylko szlaki z Balionem, na co sąsiednie domeny szybko zareagowały. Nie minęło wiele czasu, a na granicy z Vlandią i cesarskim trybutem Battanią znalazły się zastępy wojsk liczniejszych i lepiej uzbrojonych. Były prowokacje, były rajdy, były momenty spokoju, lecz w końcu, wiosną roku 984, niecierpliwy Walter I Vlandi ruszył fajką strzałki na mapie.



    Wojna była dla Sturgów tak niespodziewana, jak zimowe śniegi - od dawna byli przygotowani na takie wydarzenia. Stawiając zaciekły opór sojusznikowi Vlandii - Cesarstwu - armie Kettila II wpuściły Vlandów w głąb lądu w gęste lasy na południe od Varcheg. Pewni siebie Vlandowie parli na stolicę Królestwa Północy, nie zauważając, że zostali okrążeni i bez sojuszników. Krótko po wybuchu wojny bowiem, latem jeszcze tego samego roku, wspierane przez Sturgów battańskie ruchy niepodległościowe, przejęły władzę i wojska Battani ruszyły na pomoc Sturgom w walce z Cesarstwem. Bunt Battańczyków był niemałym zaskoczeniem dla Cesarstwa oraz innych trybutów, tworząc zamieszanie w cesarskich szeregach na froncie, gdy zostali zaatakowani przez, w ich mniemaniu, sojuszników. Okrążone w ten sposób armie Vlandii i Cesarstwa zostały szybko rozbite, a Sturgijski Kung mógł wyprowadzić ofensywę. Postanowił on ruszyć w głąb Vlandii. Cesarstwo niedługo potem w obliczu buntów również innych trybutów, a nawet pojedynczych prowincji zaoferowało Sturgom pokój. Osamotnieni Vlandowie tym, co im zostało, oraz tym, co zmobilizowali przez rok próbowali odeprzeć najeźdźców, aż jesienią 985 Walter poddał się oddając duży pas ziemi stanowiący prowincję Sargot.


    Wojna ta jednak nie była końcem Złych Czasów, gdyż przez kolejne lata Sturgowie prowadzili inne, choć już mniej znaczące wojenki. Z czasem niezadowolenie rosło, gdy w 990 roku wybuchły bunty na terenach zdobytych. Aż do śmierci 31-letniego wtedy Kettlia II Okrutnego Lokienssona wraz z początkiem roku 992 Drugiej Ery nikt jednak nie odważył buntować się w rodzimej Sturgii, jednak gdy koronowano nowego kunga - Axela I Lokienssona, w dużych i małych miastach furia ludu wybuchła. Zginęło wtedy wielu lojalistów, oraz sam Axel, co doprowadziło do wieloletniej regencji. Rada Jarlów szukała przez ten czas odpowiedniego następcy, jednocześnie mordując siebie nawzajem i pilnując spraw państwa. Przez ten czas wiele ziem zostało straconych, głównie przez niezgodę panującą w Radzie. Utracono zdobyte tereny, utracono część ziemi rodzimej na pograniczu Battańskim oraz Vlandiańskim, a nawet Ludzie Topora wypowiedzieli niepodległość deklarując, że przysięgali służyć Lokienssonom, a czas ich władzy zakończył się. Około roku 1037 znaleziono ostatnią gałąź Lokienssonów, przebywających w Norrlandzie na wygnaniu z powodu swojej wiary. Zaproszono ich z powrotem do kraju, oferując koronę, jako ostatnim, którzy mają prawa do niej i zaaranżowano wielkie powitania, święto i koronację. Tak zakończyła się tragiczna regencja oraz Dålig Tid .

    Erövringstid

    Koronacja starego Knuta I Lokienssona przyniosła ze sobą chwilę ukojenia. 76-letni Kung pamiętał staryFredstid i twierdził, że należy przywrócić tamte czasy. Mimo, powszechnej wiedzy, że Knut I Długowieczny nie będzie żył długo, jego rządy zapowiadały się na owocne. Przywrócił on edykty dotyczące tolerancji kultury i wiary, oraz imigracji, nie widząc jednak korzyści w edykcie zasiedlania ziemi. Wzmocnił on też wojsko, mocno uszczuplone i zdemoralizowane o czasach regencji. Zjednał Jarlów, przekonał Ludzi Topora do powrotu w granice Sturgii, odnowił szlaki handlowe. Jego czteroletnie rządy - zmarł w roku 1041 Drugiej Ery w wieku 80 lat - przygotowały grunt pod rządy jego syna i następcy - 26-letniego Joakima.


    Joakim koronowany został dwa dni po śmierci ojca - latem 1041 roku. Jego rządy były dobrze przygotowane pod to, co zamierzał zrobić. Razem z ojcem planowali to już od początku ich władzy. Nadszedł Erövringstid - Czas Podboju. Kung zaczął podboje od odzyskania ziemi utraconych. Wojna z Battanią i Vlandią jednak nie była prostym przedsięwzięciem. Pomiędzy Joakimem I, a cesarzem Oktawianem VII dwa lata trwały negocjacje, aż w 1043 roku zawarto sojusz, który na celu miał obopólne wsparcie w odbiciu terenów utraconych przez wojnę w 984 oraz czasy chaosu będące ich konsekwencją.




    Pierwszym celem sojuszu w roku 1045 stał się Istok - lud na dalekim wschodzie obu państw. Przez większość historii Istokowie byli nieznacznym ludem, który nikomu nie przeszkadzał, niczym, prócz kultury, się nie wyróżniał. W niedawnych jednakże czasach odkryto tam złoża metali - żelaza i miedzi - równie dobrej jakości co te w Sturgii. Jednocześnie podbój Istoku był dobrym treningiem praktycznym sprzymierzonych armii. Po czterech latach cesarz skierował miecz ku Centarom - ludowi pokrewnemu Battanom, który na początku drugiego tysiąclecia Drugiej Ery zbuntował się przeciw Battańskiemu kniaziowi. Kolejny podbój wytworzył potrzebę sojuszu u Battan i Vlandów, którzy poczuli się zagrożeni agresją sąsiadów. Pakt zawarty w 1053 roku między Falkiem III Vlandi, a Kazimierzem IV Terykowiczem zatrzymał Sturgijskie plany ataku na Battanię. W tym samym czasie, po śmierci Oktawiana VII, nowy cesarz skierował swą uwagę na południe opuszczając sojusznika.


    Joakim wiedział, że sam nie podoła sojuszowi Battan i Vlandów. Zamiast tego postanowił zająć się problemem na wschodzie, który odkładał już od dawna. Plemiona Vaegów zapuszczały się coraz dalej w ziemie Ludzi Topora niosąc śmierć i biedę na chłopów i mieszczan. 1055 wyruszył na wschód by pokonać Vaegów, co okazało się większym problemem, niźli mu się wydawało. Nomadzi byli liczni i żyli w siodle, co ułatwiało im ucieczki, walkę, transport. Pierwsza otwarta wojna z Vaegami trwała pięć lat i przyniosła niewiele, prócz nauki. Kolejne wojny z Vaegami trwały aż do roku 1073, kiedy to po osiemnastu latach armie Joakima wyparły nomadów za dawną granicę.


    Ta wojna była ostatnia dla Joakima Lokienssona - pewnego dnia odpoczywał incognito w karczmie, chcąc poczuć się jak zwykły człowiek, mając dość szumu wokół niego. Wioskowa wiedźma, czy jak inni je zwą, babka zielarka, weszła do karczmy i ruszyła prosto na niego, przepowiadając jego śmierć. Tak przynajmniej głoszą opowieści. Przez następne osiem lat - aż do swojej śmierci - spędził w stolicy, ucząc swego syna wszystkiego, co umiał własnoręcznie. Te osiem lat były raczej spokojne, nic się nie działo, z wydarzeń, które mogły zmienić coś poważnie. Wszyscy się zbroili, Joakima toczyła choroba podejrzliwości i nieufności, aż w 1080 roku zmarł, a władzę przejął jego piętnastoletni syn - Agnar Lokiensson.


    Agnarr nie był pełnoletni według prawa, jednak ani poprzedni Kung nie wyznaczył regenta, ani Jarlowie nie wybierali go na siłę - pozwolono mu rządzić. Tak do dwudziestej pierwszej wiosny Agnar przez sześć lat rządził raczej powoli, wciąż próbując nauczyć się tego, czego ojciec nauczyć go nie zdążył. Był to czas ustępstw, rozwoju, jednak nikt nie myślał, by Erövringstid minął. Kung wiedział, że nie zna prawdziwej siły armii, nie zna prawdziwej siły wroga, mimo swoich szpiegów, że nie zna własnych umiejętności prawdziwie. Miał on jednak plan. Zamierzał sprowokować starcia dla każdej ze stron, coś, co może wydać się niepozorne, a dać przewagę. Tak zaczął okrutny plan. Otworzył on wrota lochów, zwerbował wielu ludzi, rozesłał ich po Calradii z jednym celem - "Król tedy stanął przed setkami uwolnionych ludzi i rzekł <Niechaj wy, których ja uwolniłem, a którzy byliście skazani za okrutne zbrodnie, idźcie w świat, do swych domów w Vlandii, Battanii, Centarze, Norrlandzie i innych tego świata krainach i mieszajcie, podżegajcie, buntujcie prowincje, a potem wróćcie, gdy będziecie zwycięscy, czy zhańbieni porażką - a tu znajdziecie ukojenie i nowy dom. Idźcie w świat psotne koty!> I bramy dziedzinców roztwarły się i jego <Psotne Koty> wyległy w świat" - pisał pewien kronikarz. Był to dziwny czas, gdy nagle, przez ostatnie piętnaście lat stulecia wybuchały bunty, głupcy mówili o końcu świata, mędrcy o gniewie Bożym. Wiele wtedy ludów powstało i jak oczekiwał Agnar, powstali również Sturgowie. Na wschodzie, w odbitych przez Joakima stepach Okslandu powstali Hevosten Ihmiset, którym zabrano nie jeden przywilej przy okazji ostatnich lat.


    Wszystkie bunty były krwawe, i krwawo były tłumione, a gdy te kończyły się, tłumy uchodźców, czy dezerterów kierowało się do Królestwa Pięciu Ludów Północy. Tak Agnarr poznał siły swych wrogów i tak wiedział, co zrobić. Był rok 1100, koniec świata nie nadszedł, gniew Boży ucichł, czy też go nie było, a atmosfera w Calradii była gęsta i mętna. Wiedziano jedno, choć nie wiadomo skąd, i jak szybko, wojna nadciągała. To, czego jedynie nie spodziewał się Agnarr, to niewielkie zmiany na granicach, które stały się bardziej poszarpane, niźli wcześniej. Kung zaczął gotować się, zresztą jak każdy inny, do wojny. W kuźniach kuto miecze, groty, pancerze, w pokojach w wielkich twierdzach kuto pakty, sojusze i roszczenia. Battania odnowiła więzi z Vlandami, Cesarz przypomniał sobie o dawnych paktach z Sturgami i czekano tylko na iskrę.




    Iskrą okazał się być jeden człowiek w Zeonice w 1110 roku Drugiej Ery. W tym autonomicznym księstwie Vlandii był jeden człowiek, w skrócie mówiąc, kapłan. Człowiek niewygodny, głoszący nauki cesarskie, ucząc ludzi wiernych o wielkości Cesarza. Został on aresztowany i powieszony przez siły porządkowe. Armie Oktawiana IX w reakcji wmaszerowały do Zeonicy pod pretekstem ochrony wiernych Makarowi ludzi uciskanych przez Vlandów. Tak zaczęła się dwuletnia wojna, z której nie jedną porażkę wyniosło Zachodnie Przymierze. Cesarstwo Calradii po tej wojnie przeniosło swą uwagę za wschód, jednakże Sturgowie wciąż męczyli Vlandów i Battan. Wielokrotnie wspierając ruchy niepodległościowe Norrów i Zapadów wciąż toczyli walki z sąsiadami, aż do śmierci Agnarra w trakcie walki w wieku 57 lat w roku 1122 Drugiej Ery.


    Konsekwencją długich walk Sturgowie mieli wielu jeńców, których zesłali w zimny Skoldland, by tam prowadzili wydobycie rudy żelaza i zasiedlali rozległe tereny, wyludnione czy to przez wojny, czy Wielki Pożar i Zarazę, które nawiedziły ten teren w trakcie wojen. Również wielu ludzi zginęło, a gospodarka osłabiła się, państwo potrzebowało odbudowy. Syn Agnarra - Ragnarr objął władzę zaledwie przed rokiem od tych zapisków - w 1122 roku, około dwa miesiące po śmierci ojca. Wiąże się z nim nadzieje, ale wielu bardziej wojowniczych lordów nie jest po drodze z nowym Kungiem - jest on raczej spokojny, zdemobilizował dużą część armii, ze względu na brak pieniędzy. Upadek sąsiednich rywali dużo kosztował mimo wszystko Sturgów i teraz Kung ogłosił nowy czas. Czas Odbudowy. Oto nadszedł Rekonstruktion Tid.